Wpisy
WIELKANOC 2012
Podczas sobotnich zajęć pt. Tradycje Świąt Wielkanocnych, dzieci ozdabiały jajka według własnych pomysłów. Teraz przekazują swoje "dzieła" w upominku z życzeniami Wesołych Świąt.

Witam,
Dobrze po dwudziestej trzeciej, kiedy w moim domu słychać tylko tykanie zegara i oddechy zmorzonych snem sprawiedliwego najbliższych, zasiadam (nie bez przyjemności) do lektury "Wysokich Obcasów". Błogie zadowolenie płynie nie tylko z trafionych tematów, dobrze napisanych i rzetelnych artykułów, interesujących zdjęć, pełnię szczęścia osiągam zagryzając to wszystko sporą dawką węglowodanów. Ale co tam! Gustaw Klimt twierdził, że to strój wydobywa piękno kobiety, więc jutro odpowiednio luźna tunika skryje co trzeba, zwłaszcza, iż król secesji uznał ten rodzaj odzienia za wyraz powrotu do prostego i naturalnego sposobu życia (WO 1/2012). Więc dalej przewracam strony i już wiem, że koniecznie wybiorę się na film z Tildą Swinton "Musimy porozmawiać o Kevinie" i kupię płytę Ani Rusowicz (WO 1/2012). Mam też gotową listę badań, które należy wykonać po czterdziestce ..., może lepiej wykonam mus czekoladowy, tylko z dwunastu żółtek (WO 6/2012)! I jeszcze czytam o kopaniu studni w Autonomii Palestyńskiej i zaglądam na Downing Street 10 z czasów Margaret Thatcher (WO 5/2012) i przysłuchuję się rozmowie z Urszulą Antoniak o jej specyficznym kinie (WO 3/2012). Potem kładę się do łóżka (bo pora już odpowiednia) i śnię o klimatyzowanej sali Centralnej Wypożyczalni MBP, gdzie 27 marca 2012 roku o godz. 18 zgromadzi się tłum chętnych, więcej, żądnych dyskusji czytelników, którzy stanowczo domagać się będą swoich praw krzycząc: "Musimy porozmawiać o "Wysokich Obcasach"". Może mój sen będzie proroczym, zapraszam więc na spotkanie (miejsce i czas akcji jak wyżej) oraz zachęcam do czytania "WO", które pojawiają się co tydzień w sobotę w Czytelni Czasopism (wraz z innymi ciekawymi tytułami). Wasza Bibliotekarka
Nareszcie ferie! HU HU HA nasza zima zła!
W naszej Bibliotece odbywać się będą zajęcia literacko-plastyczne dla dzieci
w poniedziałki, środy i piątki feryjne, w godzinach od 10:00-11:30.
ZAPRASZAMY!
Nasze wspólne dzieło
Jak obyczaj każe stary, według ojców naszych wiary, chcemy złożyć Wam życzenia, z dniem Bożego Narodzenia. Niech ta Gwiazda Betlejemska, która wschodzi tuż po zmroku, da Wam szczęście i pomyślność w nadchodzącym Nowym Roku 2012. By Wam wszystko pasowało, by kłopotów było mało, byście zawsze byli zdrowi, by problemy były z głowy, by się wiodło znakomicie, by wesołe było życie.
Danuta i dzieci z Oddz. Dz. CW.
Same zrobiłyśmy karty świąteczne i dzielimy się nimi z Wami.

Dnia 3.12.2011 odbyło się cykliczne sobotnie spotkanie dla dzieci, tym razem Barbórkowo-Mikołajowe. Dzieci słuchały baśni Kornelii Dobkiewiczowej pt." Miedziana lampa" czytanej przy "czarodziejskim piecu" i w towarzystwie górnika lalki.
Następnie bibliotekarka przeczytała opowiadanie ojca Tadeusza Rucińskiego pt." Święty Mikołaj czy Dziadek Mróz?". Podczas zajęć plastycznych dzieci kolorowały, lub wyklejały Mikołaja. Na zakończenie odbyło się losowanie upominków. Radości było co niemiara.
Zakończyliśmy " Misiowy tydzień " w bibliotece- spotkania z okazji światowego Dnia Pluszowego Misia. Odwiedzało nas pięć grup dzieci z pobliskich przedszkoli. Goście poznali historię pluszowego misia, słuchali piosenek o misiach, była Zgaduj-zgadula " Czy znasz te misie?", dzieci tańczyły z misiami oraz rysowały misia " po omacku" z zasłoniętymi oczami, zabawa była wyśmienita.


Witam,
Fiat! Stało się! Już po przeglądzie! I ja tam byłam, miodu nie podawano, wina również... chociaż jej poczucie pojawiło się, jak zwykle z powodu nie dość dobrego przygotowania się do wystąpienia. "Mea culpa" - rzekła Wasza Bibliotekarka.
Impreza przebiegała w miłej atmosferze, zgodnie ze scenariuszem. Frekwencja osiągnęła wielce zadawalający dwucyfrowy wynik, który na szczęście, nie przełożył się na średni iloraz inteligencji przybyłych czytelniczek. Zebrane towarzystwo wymieniło się uwagami nt. zgromadzonych i nieobecnych nowości wydawniczych, bieżących wydarzeń literackich, kultury (lub jej braku) współczesnego języka polskiego oraz skomplementowało się ze wzajemnością, co (warto odnotować) wyraźnie podniosło ekspresję spotkania. Na koniec podliczono wypożyczone tytuły, jak i kalorie z pochłoniętych (łapczywie przez Waszą Bibliotekarkę) łakoci. Wynik zdopingował przybyłych do czym prędszego udania się ( w podskokach) do swoich domostw, w celu oddania się lekturze nowych, pachnących jeszcze drukarnią, wspaniałych książek. Nie wiem jak inni, ale W.B. ( nie mylić z Wielką Bibliotekarką) natychmiast wcieliła ten projekt w życie. Czego i Wam życzy na długie zimowe wieczory. I choć ma nieodparte wrażenie, że tymi wpisami trafia w pustkę wirtualną, to i tak nie zaprzestanie "wołania na puszczy", by w końcu usłyszeć: "Jedźmy, ktoś woła"! I oby to nie była d... wołowa!
Wszystkich urażonych przepraszam za plebejski język, ale kultura już dawno trafiła pod strzechy, co (niestety?) widać, słychać i czuć. Jednak etos zawodu bibliotekarza nakazuje mi pożegnać się bardziej wyrafinowanie, może cytatem z Czesława Miłosz - "Wiedza moja nieduża, rozum krótki. Starałem się jak mogłem, studiowałem, czytałem(...) W moim domu książki wylały się z półek, leżą stosami na meblach, na podłodze, tamują przejście. Nie mogę ich oczywiście wszystkich przeczytać, a ciągle moje wilcze oczy pożądają nowych tytułów. (...)" To wręcz atawistyczna pochwała czytania nowości!
Dlatego też zapraszam wszystkich chętnych - wpadajcie szerokim strumieniem w gościnne ramiona Waszej Bibliotekarki, już podekscytowanej licznymi odwiedzinami, która powita Was zwyczajowym zawołaniem podopiecznych św. Hubertusa - Darzbór! i... do przodu!
Witam ponownie!
Po chwilowej, wirtualnej nieobecności musiała nastąpić, jakże oczekiwana, reaktywacja!
Już 29. listopada (czyżby powstanie listopadowe?) okaże się czy udaną była próba dotarcia do szerokiej publiczności (ktoś nas czyta?) z informacją o planowanym przez BC przeglądzie nowości wydawniczych. Ten typ imprez pojawia się cyklicznie w życiu animacyjnym naszej agendy i niezmiennie przyprawia o drżenie serca Waszą Bibliotekarkę. Obecnie powodem sercowych palpitacji nie bywa, już tylko i wyłącznie, lęk przed wystąpieniami publicznymi (no co? 3 osoby to już grupa) będącymi, bądź co bądź, chlebem powszechnym tak spektakularnego zawodu jak nasz (w tle słychać śmiech homeryczny), ale przede wszystkim obawa: czy będzie co przeglądać?!
Jeszcze, tym razem zapewniam Was, że tak! Wasze Bibliotekarki zarzucą przybyłych dużą ilością dobrej, więc zdawałoby się nie wymagającej rekomendacji literatury, ale niestety z konieczności reklamowanej przez w/w rozedrgane, na szczęście, w krótkich, aczkolwiek dramatycznych odsłonach. Przynajmniej będzie na co popatrzeć! A czy posłuchać? Tak czy siak, nawet najwybredniejsi czytelnicy, gwarantuję! wyjdą usatysfakcjonowani (jeżeli tylko zechcą przyjść!). Skąd ta pewność? Ano stąd, że tak pożądane tytuły (uchylę rąbka tajemnicy), jak "Leksykon księgowego" czy "Metodologia badań nad edukacją" aż palą się (może niekoniecznie ten czasownik) do udostępniania. Nie ukrywam, liczymy, że spotkają się z gorącym przyjęciem.
Podobno "my Słowianie lubim czytanki". Ale czy za słowami pójdą czyny? Zobaczymy - 29. listopada o godz. 18:00. By "słowo ciałem się stało", a nawet ciałami serdecznie zapraszamy wszystkich "drukomanów" do uczestnictwa w naszym spotkaniu. Gwarantem, skądinąd niewątpliwie, niezapomnianych wrażeń będą Wasze Bibliotekarki (mile widziane osoby przeszkolone w udzielaniu pierwszej pomocy).
Żegnam się z Wami parafrazą (kolejną) z wielkiego Witolda G.:
Koniec i bomba
A kogo nie będzie, ten trąba!
P.S. Mam taką cichą nadzieję, że los orkiestr dętych nie został właśnie przesądzony! O czym doniosła Wam lekko zaniepokojona Wasza Bibliotekarka.
Witam ponownie, wszystkich tych, którym kontakt z książką nie jest obojętny, ba, sprawia ogromną przyjemność. Dla gości i skromnych gospodyń (choć świadomych swojego uroku) wdzięcznych za przybycie szanownych i oczekiwanych czytelników, wtorkowy ciepły wieczór bez wątpienia do udanych należał. Chociaż temat spotkania łatwy, lekki i przyjemny nie był, tak jak tragiczną była postać Wiery Grynberg.
Marek Edelman powiedział kiedyś że "najważniejsze jest życie, a jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. Ale potem oddaje się życie za wolność i wtedy nie wiadomo, co jest najważniejsze".
Wierze Gran odebrano wolność, oskarżono o kolaborację z gestapowcami, w konsekwencji odebrano też życie. Powojenne losy artystki były nieustającą walką z oszczercami, którzy mimo dwóch uniewinniających wyroków wciąż oskarżali...
Biografia Agaty Tuszyńskiej to smutna historia pięknej, śpiewającej niskim altem utalentowanej pieśniarki i aktorki, poruszająca historia kobiety dręczonej obsesjami, cierpiącej na manię prześladowczą, wreszcie wciągająca historia o człowieku, jego słabościach i sile. Zachęcam do przeczytania tej wyjątkowej książki. Polecam także powieść Remigiusza Grzeli "Bądż moim Bogiem", której inspiracją była historia Wiery Gran.
W "Oskarżonej..." ważną postacią (wśród wielu innych znanych nazwisk) jest Władysław Szpilman. Chętnych do odświeżenia jego wojennej historii zapraszam w gościnne progi Centralnej Wypożyczalni, gdzie czeka ułożony w alfabetycznym porządku (powtarzam porządku!) bogaty księgozbiór i mniej zamożne (finansowo) bibliotekarki, zawsze rade, przyjąć pod swój (biblioteczny) dach wszystkich złaknionych słowa pisanego.
Kłaniam się nisko (na ile pozwala sfatygowany kręgosłup), Wasza Bibliotekarka
Witam,
Oczywiście, że byłam! Was, niestety nie spotkałam. O czym piszę? A o wtorkowej imprezie bibliotecznej. Z nieukrywanym smutkiem, no może bez przesady, stwierdzam, że frekwencja nie zachwyciła, towarzystwo również... nie zachwyciło mnie bylejakością!
Na spotkanie poświęcone dyskusji nad książką Agaty Tuszyńskiej, pt. "Oskarżona: Wiera Gran" przybyło kilka młodych, błyskotliwych intelektów ubranych w wielopokoleniowe "skórzane stroje". Wieczór upływał w nastrojowej atmosferze, częściowo nie zamierzenie osiągniętej przez stan (ruiny) technicznej budynku BC świetnie korespondujący z czasem historycznym i miejscem głównego wątku narracyjnego publikacji, a częściowo świadomie wygenerowanej przez wykorzystanie multimedialnej prezentacji, w celu przywołania ducha, nie tylko epoki.
Czarowny głos Wiery Gran wydobywający się z Asiowego laptopa (możliwości emisyjne bibliotecznych głośników nie przekroczyły progu słyszalności ludzkiego ucha) uwodził nas w chwilach, kiedy liczne dygresje zbyt banalnie oddalały nas od głównego nurtu dyskusji. Dźwięki eterycznych melodii m.in." Marii Dolores" czy "Jej pierwszego balu", a także echa wypowiedzianych zdań skłoniły nas do refleksji nad siłą rażenia rzuconego słowa oraz pobudziły wzrost kiełkujących, już od dawna niestety, ziaren wątpienia w prawdziwość ludzkich deklaracji, bezinteresowność humanitarnych poczynań, czy bezstronność człowieczych osądów.
Tytułowa oskarżona Wiera Gran, chociaż instytucjonalnie wielokrotnie już uniewinniana, w pamięci wielu pozostała zdrajczynią własnego narodu i ofiarą niepamięci innych. Historia jej życia rozpięta, głównie, między "sztafetą oszczerców", a naszkicowana talentem literackim i empatią Agaty Tuszyńskiej, wzbudza w odbiorcach dziwną tkliwość oraz poczucie odpowiedzialności za wypowiadane słowa. O czym donosi Wam niezwłocznie, rozczulona do cna i ważąca (ciągle za dużo!) słowa - Wasza Bibliotekarka!